sobota, 23 maja 2009

Dziś mamy sobotę, piękny dzień we Wrocławiu. Już jest SOBOTA! Kiedy minął ten tydzień?????

Wszystko zaczęło się od ostatniej niedzieli. Zaczęła się spokojnie, wiedziałam, że to jedyny wolny dzień w tygodniu dla mnie - tylko i wyłącznie, bez obowiązków :) Zobaczyłam słoneczko za oknem. Raz pojawiało się a raz znikało. Chciałam pójść z książką nad Ślężę, tam czuję się jak na wakacjach. Zawahałam się tylko czy zabrać ze sobą sheeshę, czy też może zapalić w domu i zmniejszyć sobie balast. Dla wygody wybrałam to drugie. Zajrzałam jeszcze na pocztę mailową, a tam czekała mnie niespodzianka - wiadomość od Beatki K. Chwilę później rozmawiałam już z Wojtkiem - który pewnie niedługo to przeczyta i uśmiechnie się pod nosem... :) 5 minut później padła decyzja a za kolejnych 5 byłam już na przystanku. Tak, pojechałam do Warszawy :)
Wieczorem byłam już w Ząbkach i spędziłam bardzo, ale to bardzo przyjemny wieczór w towarzystwie muzyczno-artystycznym. Kolejny dzień upłynął na błogim nic nie robieniu, na spacerze w deszczu oraz na późnowieczornych odwiedzinach znajomych (...), na oglądaniu filmów i przede wszystkim na WOLNOŚCI. Odnalazłam w sobie spokój i harmonię, pozytywną siłę i do dziś ją pielęgnuję. Wtorek - kolejny dzień tylko dla mnie. Spacerowałam kilka godzin po mojej stolicy. Śniadanie zjadłam w ulubionym chińczyku, później kawa i sheesha w Samych Fusach na starówce. Odwiedziłam również Grób Nieznanego Żołnierza. Kiedyś, gdy jeszcze mieszkałam w centrum Wwy bardzo często go odwiedziałam. Trafiłam na zmianę warty. Wszystko znów tak jakbym wcale nie wyjeżdżała. Tak, tam nadal jest duża część mojego serca.
Jednak podczas powrotu do Ząbek spędziłam ok 40 min w tramwaju zapchanym po brzegi mieszkańcami tego jakże nowoczesnego miasta co skłoniło mnie do refleksji. Obecnie chyba nie chciałabym znów wpaść w ten rytm stolicy. Bo zdecydowanie, gdybym pobyła tam dłużej) zaczęła bym biegać tak jak oni - chociażby po to, by mnie nikt nie szturchał! Albo stałabym się nerwowa i cały ten mój spokój diabli by wzięli...
Dlatego w najbliższych planach nie mam powrotu na stare dzielnice warszawskie. Choć odwiedzę je już niedługo, za ok 2 tygodnie.

Wróciłam w środę rano, a dziś już sobota! Minęło jak jedna chwila..

Dziś wieczorem wybieram się na wieczór panieński dwóch moich koleżanek z pracy, a jutro aż 3 próby w Opolu. Ale kocham to!
I zobaczę znów Becię :)

3 komentarze:

Wojciech pisze...

...Uśmiechnął się bardzo, bardzo szeroko! :-)))

W.

Asia P pisze...

Wojtuś, udostępnij swój profil ;) I cieszę się, że się uśmiechnąłeś :)SZEROKO :D

Wojciech pisze...

Profil? Nie mam takowego nawet jeżeli Blogger/Blogspot twierdzi inaczej :-) Zalogowało mnie kontem Google i teraz mnie w dodatku namawia do blogowania... Ale ja się jeszcze na razie nie dam! ;-)