piątek, 8 lutego 2008

Paris contra Venecia











Padłeś? Powstań! Czyli wracam do formy :)

Co było nie jest już istotne, zacznę więc od dnia dzisiejszego. Niby jest zwyczajny a jednak wydarzyło się coś niesamowitego. Wstępne plany zakładały wylot na przełomie kwietnia i maja do Paryża - w delegację, jak co roku. Temat w biurze od dawna nie był poruszany więc nadeszła chwila by wyjść z ukrycia i przypomnieć się. I cóż z tego wyszło? Okazało się, iż nie wystarczająca ilość rodzin z mojego kraju wyrusza do Paryża na majówkę i nie ma sensu wysyłać tam kuriera z Polski do obsługi... I tak oto moje plany zwiedzania paryskich kawiarenek i śpiewanie po francusku po tych cudownych uliczkach spełzły na niczym. Teraz szansa jest w wylocie do Wenecji a konkretnie na camping Caorle. Nie mówię nie, ale nastawiłam się już na ten Paryż. Jeszcze jak się okazało, że miałabym być na campingu bliżej miejscowości Berny Riviere (gdzie wybierają się znajomi) radość wypełniła moje serce tylko po to, by z kretesem radosne myśli popadły w zapomnienie.. Wenecja nie jest zła prawda? W sumie, camping z bezpośrednim dostępem do morza a pogoda powinna być fajna.
Czas pokaże...

3 komentarze:

michaesh pisze...

Czesc Asiex! No gratuluje! Oby byl to pierwszy krok ku napisaniu ksiazki, bajki, opowiadania.. czegokolwiek :) Jestes najfajniejszym "Orendżem" jakiego znam :) Pzdrwm!

Asia P pisze...

Dzięki Majki... Orange'em się pisze nota bene... ;)

jacek pisze...

Paryz odpada - jesli idzie o porownania z Wenecja. Wiem, bo bylem.